wtorek, 1 września 2015

Strona IV

-Może zamiast oglądać te głupoty nauczylibyście się czegoś?- spytał przechodząc przez salę i wyłączając rzutnik.
Po minach chłopaków widziałam, że gdyby nie był to nauczyciel już dawno wylądował by za drzwiami.
Mężczyzna nic sobie z tego nie robiąc rozłożył na biurku swoje papiery.
-Mam dla Was niespodziankę- kontynuował.- Dwu godzinną prezentację.
Przez sale przeszedł jęk zawodu.
Chwyciłam leąący na blacie długopis i machnęłam nim szepcząc:" Avada cadavra", jedno z zaklęć  "Harrego Pottera". Ku mojemu zdziwieniu w tej samej chwili dokumenty z biurka podleciały aż po sufit.
-Ja- zażądał Alec uśmiechając się do mnie.
Wręczyłam mu drugi długopis.
Chłopiec radośnie przeciął nim powietrze, a papiery, które zaczęły opadać znów pofrunęły pod sufit i zawisły.
Malec radośnie zaklaskał w dłonie.
-Jak wy to zrobiliście?- spytała Sylwia.
-Nie wiem- odparłam.
Nauczyciel pospiesznie zaczął zbierać opadające dokumenty i układać je w teczce. Jego twarz przybrała czerwony kolor i po chwili wyszedł żegnany przez śmiech i drwiny.
Maciek z powrotem włączył film i wszyscy wrócili do oglądania ciągle chichocząc.
Alec poruszył się w moich ramionach i po chwili zaczął usypiać. Kiedy film się skończył spokojnie spał z kciukiem w buzi.
-Usnął?- spytał Michał przysiadając na przeciw mnie.
-Tak- odparłam.- Od jakiegoś czasu tarł oczka.
-Zachowanie dzieci łatwo przewidzieć- wytłumaczyłam.
-Ja mam tylko starszą siostrę- oznajmił chłopak.
-Chcesz go potrzymać?
-Ja... no wiesz, tego, trochę się... no boję- odparł.
Jednym ruchem podałam mu śpiące niemowlę.
-Jaki on... ciepły- zauważył Michał.
-Każde dziecko takie jest- odparłam.
-Na dziś chyba wystarczy eksperymentów- oznajmił podając mi niepewnie braciszka.
Część osób zaczęła się już rozchodzić do domów na obiad.
-Ja też już będę szła- oznajmiłam wstając.
-Wrócisz później?- spytał Maciek.
-Jasne- odparłam.- Spróbuję Alca podrzucić bratu, ale nie wiem, czy da się wkręcić.
Zeszłam po schodach i włożyłam śpiącego Smyka do wózka rozkładając jednocześnie oparcie. Wypchnęłam wózek i ruszyłam w drogę powrotną. Do domu dotarłam już po dwudziestu minutach. Gdy tylko weszłam ogarnęło mnie jakieś dziwne przeczucie, że coś jest nie tak.

4 komentarze:

  1. ŚWIETNE...CZEKAM NA DALSZY CIAG ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!!! Już jestem ciekawa co będzie dalej :)
    Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła przeczytać Twoją pierwszą, jak i kolejne książki

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW!!!!!!!!! Prawdziwa autorka z ciebie! PYTANIE: Codziennie dodajesz po jednej stronie, a masz napisaną całość, czy piszesz to wtedy jak dodajesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Większość mam napisaną (cały zeszyt :) ) ale przed każdym dodaniem muszę część przepisać i przeredagować :)

    OdpowiedzUsuń