środa, 2 września 2015

Strona V

Rozdział II "Wiadomość"
Wciąż śpiącego Alca przeniosłam do jego łóżeczka i przykryłam kołderką.
Następnie przeszłam do salonu i zaczęłam skakać po kanałach szukając czegoś ciekawego do oglądania. Gdy doszłam do połowy listy usłyszałam dzwonek do drzwi. Wyłączyłam więc telewizor i przeszłam do przedpokoju by je otworzyć. Okazało się, że stali za nimi dwaj mężczyźni w policyjnych mundurach.
-Komisarz Sosnowski- oznajmił starszy z mężczyzn.
-Komisarz Wroński- przedstawił się drugi pokazując odznakę.
Mimo, iż nigdy wcześniej takiej nie widziałam odniosłam wrażenie, że jest prawdziwa.
-Czy ktoś dorosły jest w domu?- spytał pierwszy.
-Rodzice niedługo powinni wrócić- odparłam. Przecież nigdy wcześniej nie było problemu z tym, że ja albo Zack zostawaliśmy z maluchami. Zaczęłam zastanawiać się, kto złożył donos, gdy zauważyłam, iż mężczyźni wymieniają znaczące spojrzenia.
-Możemy wejść?
-O co chodzi?- spytałam zdziwiona. Policja w moim domu ???
-Może najpierw usiądziemy?- zaproponował młodszy mężczyzna.
Poprowadziłam ich do salonu i przysiadłam na brzegu fotela.
-Czy ktoś jest oprócz Ciebie w domu?- spytał siadając na kanapie.
Starszy posłał mu karcące spojrzenie.
-Tylko mój malutki braciszek- odparłam.
-Bo widzisz... Twoi rodzice dziś rano mieli wypadek.
-Gdzie Oni są?- spytałam zszokowana.
-Nie żyją.
Te dwa słowa uderzyły we mnie niczym niewidzialny nóż. Nie miałam siły się poruszyć ani odezwać. Siedziałam tak wpatrując się w przestrzeń. "Nie żyją" oba słowa wracały do mnie jak bumerang raniąc mnie coraz bardziej i bardziej. Po jakimś czasie (sama nie wiem czy minęły minuty czy godziny) moją uwagę przykuł fakt, iż po moich policzkach płyną łzy. Poczułam się zażenowana tym faktem.
Siedziałam wciąż w zupełnej ciszy, a moje myśli z wolna zaczęła wypełniać pustka, gdy ktoś zapukał do drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz