wtorek, 8 września 2015

Strona VIII

Rozdział III "Ciotunia"
-Zamówmy może coś na kolację- zaproponował mój brat.
-Pizza czy chińszczyzna?- spytałam przeglądając ulotki, które trzymaliśmy w kuchni.
-Pizza -zdecydował.
Wybrałam numer i podałam mu telefon, po chwili chłopak zamówił jedzenie.
-Mamy pół godziny- oznajmił.- Weź proszek Alison z jej szufladki w biurku i wsyp go trochę do toalety i wanny w łazience przylegającej do pokoju gościnnego.
-Jasne - odparłam.- Zaprowadzę Alison i Alca do pokoju zabaw.
Wspięłam się po stopniach i zawołałam siostrzyczkę. Po chwili dziewczynka przybiegła do mnie w podskokach.
-Pobawisz się z braciszkiem?- spytałam otwierając drzwi do pokoju zabaw.
-Tak- zgodziła się dziewczynka, kiedy włączyłam światło.
Z mroku wyłonił się kojec zajmujący cały środek pokoju. Włożyłam do niego oboje dzieci.
-Pobawcie się chwilę razem- powiedziałam i wyszłam z pokoju pozostawiwszy drzwi otwarte, by w razie czego usłyszeć rodzeństwo.
Przeszłam do pokoju młodszej siostry. Panowały tu różne odcienie różu, od dywanu z długim włosiem zaczynając, przez pościel, a na zasłonach kończąc. Z jednej z szufladek komody wyjęłam specjalny proszek, którego Alison używała czasami do zabawy. A jednym jego woreczkiem dołączyłam do brata w pokoju gościnnym.
-Co teraz?- spytałam po wykonaniu poleconego mi zadania.
-Pozamieniaj etykiety pianki do włosów i bitej śmietany.
-Ale przecież różnica między nimi jest ogromna- zauważyłam.
-Myślisz, że ktoś taki jak ciotka zawraca sobie głowę zawartością butelki z pianką do włosów? Czy pamiętasz, by Ona choć raz sprawdziła co jest w środku?
-No nie- odparłam odrywając etykietę z produktu i przyklejając ją na drugie opakowanie.
-Ale to może lepiej schowaj- poradziłam wręczając mu zbędną butelkę.- Przecież nie chcemy nikogo zatruć.
Drugą odstawiłam do łazienki.
-Coś jeszcze?
-Zraszaczami i oświetleniem zajmę się ja, więc chyba to już wszystko.
-W takim razie ja idę do maluchów- oznajmiłam.
Kiedy weszłam do pokoju zabaw zastałam Alison zapłakaną z jej ulubioną lalką bez jednej z rączek, którą trzymał Alec. Domyśliłam się, iż oboje chcieli się nią pobawić i po prostu rozerwali.
-Pokaż- powiedziałam wyciągając rękę.
Oboje dali mi części zabawki. Przytknęłam je do siebie, starając się ją naprawić. Nagle poczułam dziwne ciepło w dłoniach, którego źródła nie byłam w stanie wytłumaczyć. Uciekało przez koniuszki palców, ale na jego miejscu pojawiało się nowe. Rozchyliłam dłonie i zobaczyłam, że...

2 komentarze:

  1. aaaaaaaaaaaaaa............ Chce wiedzieć co dalej!!!!!!!! Świetnie piszesz, że aż wciąga!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu juz tak dawno nic nie piszesz. A szkoda, bo piszesz cudownie!

    OdpowiedzUsuń