Z plecaka wysypałam książki zalegające tam od wczoraj i zarzuciłam go na ramię. Schodząc po schodach podwinęłam rękawy koszuli. Przeszłam do pokoju Alca. Brzdąc ciągle spał w łóżeczku, wiec zaczęłam wrzucać do plecaka potrzebne przedmioty, takie jak chusteczki, zabawki i pieluchy. Kiedy skończyłam przyklęknęłam przy komodzie mojego braciszka i wybierać dla niego ciuszki. W końcu zdecydowałam się na rozciągliwe dżinsy i błękitną koszulkę, która podkreślała kolor jego oczu. Gdy wstałam ujrzałam Smyka stojącego z piąstkami wokół prętów i uśmiechającego się do mnie.
-Ktoś ma dzisiaj dobry chumor- zauważyłam biorąc chłopca na ręce.
Uraczył mnie jeszcze większym uśmiechem.
-Podoba Ci się to, co dla Ciebie prygotowałąm?- spytałam sadzając Alca na przewijaku.
-Tak- odparł. Jak na swój wiek był bardzo rozwinięty.
Przebrałam go z piżamki i miękką szczotką uczesałam krótkie, brązowe włosy.
-Teraz śniadanko-zaproponowałam.
-Ninko- powtórzył.
Znów wzięłam go na ręce i przeszłam do kuchni. Posadziłąm chłopca w krzesełku na wysokich nogach i zajełam się przygotowaniem jego ulubionego posiłku- bananowej kaszki. Kiedy skończyłam z dolnej szuflady wyjęłam śliniak i zapięłam go na szyi Malca.
-Ja- zaprotestował, gdy zaczęłam o karmić.
-Później, obiecuję.
-Dobla- zgodził się.
Kiedy był już najedzony przygotowałam kanapki dla siebie. Pospiesznie je zjadłam, po czym wyjęłam Smyka z krzeselka i umieściłam w wózku. Wróciłam się jeszcze po plecak, który zarzuciłam na ramiona, gdy wróciłam do przedpokoju zastałam tam mamę.
-Uważaj na niego- poprosiła całując chłopca w czółko.- Mam dzisiaj złe przeczucia.
-Może nie jedźcie, nie da się tego przełożyć?
-Nie, Twój tata bardzo długo czekał na to spotkanie- odparła.
Mnie również pocałowała w czoło i przytrymała przed mną drzwi. Wyszłam w chłód poranka pchając przed sobą wózek.
Ładnie piszesz. Czekam na więcej ! <3
OdpowiedzUsuńDzięki <3
OdpowiedzUsuń